Serio, psycho tata? Jesteś psycho tatą?

Psycho tata - w sumie to nie wiadomo co to znaczy. Ale ponoć nim jestem. W jednym ze znaczeń. Bo jak już pozwalam córce coś robić, to cisnę, by była w tym dobra.

Każdy pewnie ma swoje własne tłumaczenie dla określenia psycho tata. W sieci wyczytałem, że psycho tata to:

Psychotata – ojciec, który jest psychologiem lub psychiatrą, w związku z czym nie umie wychować własnych dzieci.

Nie, zdecydowanie nie o takie tłumaczenie tu chodzi. Psychologiem nie jestem. Psychiatrą tym bardziej.

Ja usłyszałem, że mnie tak nazywano w innych okolicznościach. I na pewno nie to osoba wypowiadająca te słowa miała na myśli.

Wysłałem córkę do teatru, na próbę teatralną

S. już od dłuższego przejawiała zainteresowanie tańcem, śpiewem, czy - nazwijmy to - aktorstwem. Mieliśmy okazję, żeby wysłać ją na próbę, żeby sprawdzić czy jej się to spodoba. Ma niespełna 5 lat. Dobry moment. Ponoć jeśli nie wykryjesz w swoim dziecku talentu do 5-6 roku życia i nie zaczniesz pchać go w tę stronę, to wyrośnie na beztalencie. W sensie nie będzie przejawiała jednego konkretnego talentu przez resztę życia.

Mniejsza z tym czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością. Mamy okazję, żeby sprawdzić, czy dziecku się to spodoba, więc ciśniemy.

Poszła na pierwszą próbę.

Tak jak temu dziecku nie zdarza się specjalnie być zmęczonym, czy głodnym, tak po 2 godzinach próby teatralnej w muzycznym umierała z głodu i padała ze zmęczenia.

Okazało się jednak, że zmęczenie zmęczeniem, ale spodobało jej się. Chciała dalej chodzić na próby.

Zapłaciłem za miesiąc z góry i lecimy z tematem. Próby 3-4 razy w tygodniu, najbliższe przedstawienie 2 tygodnie później.

Większość dzieci, które biorą udział w przedstawieniu, to starzy wyjadacze. Już z 7-8 lat na karku i ileś przedstawień w życiu na scenie zagranych. Moja Młoda świeżak kompletny. Tańczyła amatorsko w domu do muzyki z Honey. Śpiewała piosenki z Krainy Lodu. Na pamięć znała opowiadania, które jej czytaliśmy do snu lub sceny z ulubionych bajek, które oglądała. Świeżak.

Świeżak, któremu nikt jednak nie zamierzał dać forów. Miała nauczyć się piosenek i swojej roli, żeby być gotowa na przedstawienie.

A ja wziąłem to na poważnie.

Księżniczka, czy nie księżniczka... puszczałem jej piosenki cały wieczór. Jedna po drugiej, w kółko, przez długi czas. A Młoda miała śpiewać i tańczyć. Trenować. By być gotowa.

Po nastym odpaleniu tej samej piosenki, usłyszałem:

Nie wiedziałam, że jesteś psycho tatą.

Taaaa no więc chyba jestem. Takim to raczej na pewno jestem.

Jeśli chcesz odkryć w dziecku talent, popchnąć je w którąś stronę lub przynajmniej sprawdzić w czym czuje się dobrze - musisz próbować

Czekając aż dziecku się zachce czegoś spróbować - możesz się nie doczekać. A szanse, że akurat zachce mu się tego, w czym naprawdę będzie dobre są mniejsze niż szanse na listopadowy śnieg w północnej Polsce.

Musisz próbować, Ty - rodzic, popchnąć dziecko w jakimś kierunku. By spróbowało. By się przekonało, czy się podoba. By zdało sobie sprawę z ilości opcji do wyboru. By sprawdziło się w tym, czy tamtym.

By - jeśli ostatecznie coś mu się spodoba - zdało sobie sprawę z tego, że do bycia w czymś dobrym, droga jest długa, kręta, dziurawa i niekoniecznie usłana różami.

Chcesz odkryć w swoim dziecku talent? Próbuj. Sportu, aktorstwa, śpiewu, gry na instrumentach, rzeczy bardziej technicznych, kreatywnych, czy aktywnych. Po prostu próbuj i patrz co z tego wychodzi. Czy dziecku podoba się to, czego próbuje. Czy dobrze się w tym czuje. Czy szybko łapie.

Jeśli znajdziesz coś, na czym warto się mocniej skupić - nie odpuszczaj

Dziecko nie musi być mistrzem świata w tym, co akurat trenuje. Ale jeśli już to trenuje - powinno być w tym dobre. I zawsze przygotowane. Po to je wysyłasz, by coś ćwiczyło, by było w tym dobre.

A droga do bycia dobrym łatwa nigdy nie jest. Trzeba ćwiczyć. A później znowu ćwiczyć. I znowu. I znowu.

Nie odpuszczaj mu. Nie ucz go od małego, że poddawanie się tylko dlatego, że coś wymaga większego wysiłku jest dobre. Nie jest. Można sobie coś odpuścić, bo się nie podoba. Można sobie coś odpuścić, by zająć się czymś innym, bo to coś co robiliśmy nie przynosi odpowiednich wyników.

Ale nie dlatego, że jest ciężko. Jeśli chcesz uczyć czegoś dziecka - ucz go wytrwałości i cierpliwości. Tego, że bycie w czymś dobrym jest wynikiem ciężkiej pracy i treningów.

A jeśli nawet sobie po czasie odpuści - w przyszłości będzie umiało więcej

Znam dorosłych, którzy pływać nie umieją, bo wcześniej się pływania nie uczyli. Znam 30-latków, którzy nigdy w życiu nie próbowali zjechać z górki na snowboardzie, czy na nartach. Znam starszych ode mnie, którzy nigdy za granicą nie byli. Języków się nie uczyli. Na łyżwach nigdy nie jeździli.

Chcesz, żeby Twoje dziecko też tak miało? By tylu rzeczy w życiu nie spróbowało? By się nie przekonało, czy jest w tym dobre? Ja nie chcę.

Dziecko nie musi być mistrzem w X, czy Y. Ale niech tego czegoś spróbuje, by móc powiedzieć, że to nie dla niego. I niech się dowie, że jeśli się do czegoś przyłożyć, choćby na pewien czas, to można być wystarczająco dobrym, by móc to coś uprawiać amatorsko. By mieć w przyszłości więcej możliwości spędzania ciekawie czasu i poznawania interesujących ludzi.

Jeśli to oznacza, że będą na mnie mówić psycho tata... trudno, najwidoczniej psycho tatą jestem. I wcale się tego nie wstydzę.

PS. Moja młoda się w końcu nauczyła i zagrała w swoim pierwszym przedstawieniu w życiu. Nauczona i gotowa. Pierwszy raz na scenie teatru, setka wpatrzonych par oczu, zero stresu. Wierz mi - ojciec cholernie jest dumny w takiej chwili.

-

Znajdziesz mnie też na KarolZielinski.pl oraz (biznesowo) na KarolZielinski.com
Trwa ładowanie komentarzy...